sobota, 9 listopada 2013

Uciążliwe pomysły / Pesky Afflatus

Uprzedzam - dziś niescrapowo ;-)
Macie czasem tak, że wpada Wam do głowy pomysł i nie daje spokoju, dopóki go nie zrealizujecie? Ja tak mam - niestety. Nie cierpię tego, bo najczęściej taka upierdliwa myśl przychodzi w mało odpowiednich momentach, ale co mogę na to poradzić? Z biegiem lat doszłam do wniosku, że czasem po prostu lepiej się poddać i coś zrobić. I tak właśnie wczoraj spojrzałam na stolik w salonie i stwierdziłam, że tak dalej być nie może. Czyli tak:
Just warning you - no scrap today ;-)
Do you sometimes happen to have that idea rumbling in your mind until you materialise it? I do - unfortunately. I really hate it, as such pesky thoughts usually come in inappropriate moments, but what can I do? Throughout the years I learned to think sometimes it's better just to give in and do it. And so yesterday I looked at my living-room coffee table and decided it can't be so. I mean, like this:


Meble były tylko woskowane i przyznaję, nie odświeżałam wosku w przepisowych terminach, więc po 3 latach warstwy koloru właściwie już nie było, i sosna coraz bardziej żółkła. Wczoraj więc wyjęłam papier ścierny, bejcę, woski i emalię akrylową i jest tak:
My furniture was just waxed and I must admit I didn't refresh the wax as suggested, so after 3 years the colour layer was practically gone and the pine looked more and more yellow. And so yesterday I took out sanding paper, wood stain, waxes and acrylic paint and now it looks like this:

Nie jestem w żadnym razie ekspertem, więc oczywiście po szybkim oszlifowaniu blatu drobnym papierem od razu pokryłam go bejcą, po czym okazało się, że po pierwsze jest za ciemna, a po drugie pięknie ujawniła wszystkie plamy i zadrapania. Ponowne oszlifowanie, dopasowanie bejcy, bejcowanie i potem woskowanie trwało więc "nieco" dłużej, niż planowałam ;-) Ale myślę, że warto było, teraz jeszcze wyraźniej widać wszystkie te piękne sęki, które uwielbiam - co widać :-))
I'm not an expert, so of course after a quick sanding I immediately covered the top with wood stain and then it turned out to be first of all too dark, and also made all the little stains and scratches stand out. Another sanding, adapting the stain,, statining and waxing took then a "little" longer than I planned ;-) But I think it was worth every minute, as all the knots are even more visible and I love it, as you can see :-)



Po blacie przyszedł czas na dół, który pokryłam warstwą mocno rozcieńczonej akrylówki.
Do kompletu ze stolikiem jest jeszcze widoczna w tle biblioteka (ponad 3 m długości) i komoda pod sprzęt, ale miałam zamiar stopniowo przeprowadzać zmiany. Kiedy jednak stolik był gotowy okazało się, że mam za dużo farby i nie chcąc ryzykować różnicy w kolorze (bo przecież naturalnie nie mierzyłam stopnia rozcieńczenia, dolewałam wody, aż efekt mnie zadowolił ;-)) nie pozostało mi nic innego jak malować dalej... Skończyłam o 3 nad ranem, ale przynajmniej mam z głowy! ;-) I jak myślicie, lepiej?

When I finished the top I turned to the bottom and covered it with a layer of heavily diluted acrylic paint. The set includes the library shelves you can see in the background (over 3 m long) and the TV unit, but I intended to paint them later. But when the coffe table was done, it turned out I had too much paint left and I didn't want to risk the colour difference (as of course I didn't measure the amount of water added, just poured it in until the result was to my taste ;-)) so I couldn't do anything but to paint on. I finished at 3 a.m. but at least it's over! ;-) Is it better, you think?


A jutro już scrapowo :-) 
Tomorrow the scrap is back :-)

13 komentarzy:

Ewa M pisze...

Warto było zarwać noc , jest cudnie !!!! Efekt nieziemski !!!! Przyznaję ,że zazdroszczę salonu .

angel pisze...

Lubię takie przemiany i często też kończę o 3 nad ranem :)
Świetny efekt :)

Szydełkiem w oko :) pisze...

Pewnie, że lepiej ;) Efekt świetny ;)

Misiówa i Spółka:-) pisze...

jakie wspaniale zmiany, genialnie ci wyszlo.SUPER

Ania pisze...

Piękny masz salon, ciepły, przytulny, klimatyczny... Super!

Scrapnica Pomysłów pisze...

Kobieto to, co żeś zmalowała jest... piękne! Ależ masz uroczy salon! A ta biblioteka i stolik są fantastyczne. I dzięki swojemu talentowi dodatkowo upiększyłaś! Jak dla mnie bomba! Pozdrawiam ciepło, Katarynka

Scrapnica Pomysłów pisze...

Kobieto to, co żeś zmalowała jest... piękne! Ależ masz uroczy salon! A ta biblioteka i stolik są fantastyczne. I dzięki swojemu talentowi dodatkowo upiększyłaś! Jak dla mnie bomba! Pozdrawiam ciepło, Katarynka

Aleksandra Kocik pisze...

Bardzo klimatycznie :) Też bym chciała mieć taką biblioteczkę ale na razie moje książki muszą pomieszkiwać w większości w szafie w stosikach :P przyjdzie czas na swój domek,mam nadzieję że nie za n-lat ;)

Natalka pisze...

lepiej! :) Warto było

Kasia B. pisze...

Wspaniała przemiana stolika ,salon zyskał jeszcze więcej światła co w pochmurną jesień jest zbawienne dla domowników ;) mój salonik niestety w ciemniejszych kolorach i musi na zmiany poczekać do wiosny ,tymczasem jeszcze pozachwycam się chwilkę ...

Agafia pisze...

Ale jesteś wszechstronna :) Wyszło świetnie, takie odświeżenia zmieniają wnętrze niesamowicie :)
pozdrawiam :)

Barbara pisze...

Dziękuję,że pokazałaś mi kawałek swojego gniazdka,jest urocze...nie dziwię się,że w takim miejscu chłopcy z przyjemnością oddają się lekturze :)

Ludkasz pisze...

Piękna odmiana:)